W takie dni jak dzisiaj mam ochotę zwinąć się w kłębek i spać cały dzień. Od rana soczyście pada a szyby spowiła smutna, siwa poświata. W Anglii cały rok jest jesień i żadnych perspektyw na odrobinę ciepła. W zeszłym tygodniu podczas trzech dni osiemnastostopniowych "upałów" pani z lokalnego sklepu sprzedawała na ulicy słomkowe kapelusze krzycząć "Kupujcie kapelusze, na gorąco najlepsze kapelusze". Gdy temperatura przekracza 20 stopni rondo wspomnianego kapelusza musialoby być już szersze i większe.
Jestem już w Crowborough 3 lata i 2 miesiące. Zmieniło się dużo. Przede wszystkim zmieniło się moje nastawienie. Staram się patrzeć na pozytywy i uczyć. Dużo uczyć. Doceniam błogość życia i lekkość bytu. Nadal tęsknię za energią i inspiracją wielkiego miasta.
A oto mój bardzo subiektywny ranking:
5 rzeczy, które lubię w Anglii:
1. Nie trzeba kończyć pięciu fakultetów żeby żyć godnie.
2. Ludzie są mili i kulturalni zawsze i wszędzie.
3. Szkoła jest dla ucznia a nie uczeń dla szkoły.
4. Kierowcy prowadzą swoje samochody tak dostojnie, że tylko raz (!) widziałam jak ktoś wyprzedzał.
5. Ludzie dbają o dobro publiczne.
5 rzeczy, których nie lubię:
1. Pogody!!! Brrr - ciągle zimno!
2. Bezsmakowego jedzenia ( nie chodzi mi o angielską kuchnię, tylko o jakość produktów)
3. Braku energii i inspiracji (tu ograniczę się do Crowborough, nie mówię o całej Anglii)
4. Płytkich relacji między ludźmi.
5. Dwóch kranów nad zlewem.
